Samochód może toczyć się spokojnie, a przy hamowaniu lub skręcie nagle przesunąć się na bok albo przestać podążać za ruchem kierownicy, choć chwilę wcześniej nic nie zapowiadało problemu. Wystarczy cienka warstwa mokrych liści, by przyczepność wyraźnie spadła nawet podczas wolnego manewru. Najbardziej zdradliwe bywają miejsca, w których liście zostały rozdrobnione, rozjeżdżone i mocno ubite.
Skąd bierze się poślizg
Woda miesza się z resztkami liści, tworząc gładką, wilgotną masę pomiędzy oponą a asfaltem. Bieżnik może odprowadzić część wilgoci, ale znacznie trudniej przebija się przez zwarte fragmenty roślin. W efekcie guma nie opiera się o nawierzchnię tak pewnie jak na czystej jezdni, a kierowca może zauważyć tę zmianę dopiero podczas próby zahamowania lub wykonania skrętu. Im bardziej rozdrobnione i ubite są liście, tym trudniej bieżnikowi dotrzeć do asfaltu.
Nie jest to zwykle klasyczny aquaplaning, w którym opona traci kontakt z jezdnią na warstwie wody. Tutaj ograniczenie przyczepności wynika przede wszystkim ze śliskiego materiału znajdującego się między gumą a asfaltem. Ciemna, błyszcząca powierzchnia może wyglądać niepozornie, choć pod kołami zachowuje się inaczej niż czysta, mokra nawierzchnia i szybko ujawnia swój charakter pod obciążeniem. Sam wygląd jezdni nie pozwala zatem pewnie ocenić zapasu przyczepności.
Mała prędkość nie chroni
O poślizgu nie decyduje wyłącznie prędkość. Duże znaczenie ma również łączenie hamowania ze skręcaniem, ponieważ koła muszą wtedy przenosić kilka obciążeń jednocześnie, mimo że mają ograniczony kontakt z podłożem. Dlatego utrata stabilności może pojawić się na łuku, podczas zjazdu, przy omijaniu przeszkody albo w trakcie spokojnego dojazdu do skrzyżowania. Wolny manewr nadal może wymagać od opon zmiany kierunku i wytracania prędkości.
Ryzyko rośnie na zacienionych fragmentach jezdni, przy jej krawędzi oraz tam, gdzie koła wielu pojazdów ubiły liście w zwartą warstwę. Sytuację dodatkowo pogarszają zużyty bieżnik i niewłaściwe ciśnienie w oponach. ABS oraz układ stabilizacji mogą wesprzeć kierowcę, ale działają w granicach dostępnej przyczepności. Nie potrafią jej wytworzyć tam, gdzie opona nie ma pewnego oparcia, dlatego ich obecność nie powinna zachęcać do późniejszego hamowania.
Przejazd bez gwałtownych ruchów
Prędkość najlepiej ograniczyć jeszcze przed wjazdem na odcinek pokryty liśćmi, a nie dopiero na śliskiej warstwie. Warto też zwiększyć odstęp, możliwie prosto ustawić kierownicę i unikać gwałtownego dodawania gazu, hamowania oraz nerwowych korekt toru jazdy. Szczególnej ostrożności wymagają zakręty i zjazdy. Im mniej zadań opony wykonują w tej samej chwili, tym większy pozostaje margines na spokojną reakcję. Takie przygotowanie ogranicza potrzebę reagowania już na liściach.
Jeżeli samochód zaczyna jechać szerzej, niż wskazuje ustawienie kierownicy, nie należy gwałtownie pogłębiać skrętu ani wykonywać nerwowych korekt; trzeba patrzeć w kierunku wyjazdu, delikatnie zmniejszyć gaz i zachować płynność wszystkich ruchów. Podczas awaryjnego hamowania autem z ABS należy utrzymać zdecydowany nacisk na pedał, a jego pulsowanie oznacza pracę układu; przed kolejnym odcinkiem z liśćmi najskuteczniej będzie jednak wcześniej zwolnić, zwiększyć odstęp i zaplanować przejazd bez jednoczesnego hamowania oraz skręcania.